|
|
|
 |
Onegdej przed Wielkanoco
- Aze chiba chtości barabani, wchodźta, drzwi nie zaperte.
- Niech bedzie pochwalony.
- Pochwalony, pochwalony, kamasow nie zdejmujcie, jeno kapote dajcie.
- Ano przysła ja do was sieporedzić, jek wy łońskiego roku te farbe do jajkow robili, bo wase pisanki niechtorne takie byli jak siepatrzy.
- A zamaniłosie i wam? Ja to wiecie dotela w cebulniku maluje, a pisać woskiem to mnie babka naucyli.
- Słysała ja, ze i z kory dębowej onegdej farbe robili.
- A i opiłkow zielaza sypali i casem goźdź zardzewiały sadzali, coby farba fest była..
- A ty, Maryś, co ty robis?
- Rychtuje z kope jajkow, bo to moze chłopaki z wioski w konkury przydo.
- Moze i alelujniki bedo chodzić to i za aleluje bedzie cem podziękować.
- My to serwetki sykujem, bo to i izbe przyozdobić trzeba.
- A ja to juzej wyrychtowała palme, kotkow trochie na bagnie znalazła, kwiatkow z łońskiego roku dała.
- A za obraz święty jo wsadzacie po wyświenceniu? Coby chałupe od niescęścia strzegła. Tak u mnie w domu było , tak i ja robie.
- Moja matka opowiadali co kiedyści na koniec postu śledzia wiesali, garki gliniane bili, bo kazden miał postu dość.
- Ale kiedyście to i pościli inacej, jeno tylo śledzi, safar i zur jedli, nie tak jek terez.
- U nas śledzia nie wiesali, bo u nas buł insy obycaj.
- Ja na wsie uroczystości do nasego kościoła siewybieram w Wielgi Tydzień. Muse iść na odsłonięcie grobu i na poświęcenie ognia.
- Ano taki to cas, duzo bieganiny nie tylo w kuchni. Baby piec, mięso i kiełbasy na święconkie rychtować.
- La mnie to rezurekcja najwaźniejsa. Jek słyse dzwony na jutrznie co zmartwystanie oznacajo to jeno serce ściska.
- Tak, Wielkanoc to najwiękse święta. To pamiątka męczarni i śmierci Chrystusa… I zmartwystania…
- Tak, tak to święta wielkiej nadziei.
- No, ale nie bedziem tu duzo marmololić, jeno do roboty trzeba siebrać.
- A juści, chto siła językiem miele, mało robi.
- W chałupie tyle barachła , a ja tu u was siezasiedziała.
- A bodaj w trymiga i święta wyrychtujem.
- No, jek mus, to mus.
Ala
Kiedyści, to ludzi gadali…
Piękna suwalska gwara powoli zanika. Umierają nasi dziadkowie, wraz z nimi słow. Słowo i język to przecież podstawa narodu. Warto o tym pamiętać, kiedy będziesz czytał ten zbiór „słówek”. Znać gwarę swojego regionu w Europie to duży plus. Wielu Polaków chce doganiać Europę – może warto zacząć właśnie od poznania mowy naszych dziadów.
Suwalska gwara to słowa w większości niezrozumiałe gdzie indziej. Owszem spotyka się tu naleciałości po zaborcach, rusycyzmy i fonetyczne zapisy słów niemieckich, jednak one nie tworzą prawdziwej gwary. To tylko kolorowe dodatki do naszego języka.
Poznaj ortografię dzięki gwarze.
Nasza gwara to zestaw dość trudnych w wymowie, mocnych i dosadnych słów. Na określenie jednej rzeczy w różnych warunkach często znajdziesz kilka słów. Niezbyt prosta w nauce i używaniu. Wielu ją naśladuję. Nie każdemu nauka wychodzi dobrze. Kiedyś słyszałem, że znawcę gwary suwalskiej poznasz po wymowie wyrazów z „rz” i „ż”.
Osoby, które udają gwarę mówią „psetoknął”, „psezuł”… Prawdziwi znawcy wiedzą, że ‘rz” u nas zawsze wymawia się jako „rz”, a nigdy jako „s” czy „z”; natomiast „ż” wymawiane jest jako „ź” albo też jako „z”. Sprawdź ! Brzucho ale źniwa, rzeczułka ale zonka. Działa !
Zapraszam do nauki „słówek”, wkrótce opowiadania gwarą suwalską pisane.
Znasz słowo, którego nie wpisałem – napisz do mnie. Ten słownik ma być żywy po to , by nie umarło nase gadanie
Dziękuję.
W słowniczku ponad 250 wpisów !!!
|
|
|
|