| |
| (24-12-2009) Szczupak na szaro i rzucanie owsem |
Żyjący w średniowieczu wierzyli, że święta Bożego Narodzenia to szczególny okres, zapowiadający rok nadchodzący. Dlatego w szczodry wieczór – jak niegdyś określano Wigilię – należało napełnić sobie brzuchy nie tylko dla powetowania uciążliwego postu, ale też by nabrać pewności, że w najbliższy czas strawy nie zabraknie... |
Dziwaczny może wydać się dziś sposób podany przez autora pewnej publikacji z 1543 roku. Radził on jak przy okazji świąt Bożego Narodzenia uchronić zwierzęta gospodarskie przed złymi mocami: "Niech wezmą miodu, czosnku i gorczycę wespołek, a tym każdej krowie pod ogonem pomazują, mówiąc te słowa: Jako to zieliczko jest jedno jadowite, a drugie gorzkie, tako też wam czarownice aby było tak jadowite i gorzkie od mego bydła pożyteczku". Jeśli chcecie Państwo zastosować ten przepis, pamiętajcie, że czynicie to na własną odpowiedzialność.
Wróżb wszelakich przy okazji Wigilii namnożyło się poprzez wieki.
W dawnych czasach lud zabobonny przyglądał się uważnie, czy aby na przykład para wydobywająca się z ust rozmówcy nie opadała w dół, zwiastowało to bowiem szybkie zejście z tego świata. Ale już ci, którym szczęściło się podczas gry w kości nie mieli powodów do niepokoju. W Wigilię lepiej też było nie kłócić się, nie bić i niczego (a zwłaszcza ognia) nie pożyczać, aby bogactwo nie uciekało z domu. Warto też było zostawić przed progiem domu resztki pozostałe z wieczerzy, tak, by nasyciły się nimi duchy zmarłych.
Były okolice, gdzie uważano, że warto przywłaszczyć sobie cudzą rzecz, bowiem zapewniało to powodzenie na przyszłość. Pomyślność miał także zapewnić zwyczaj obrzucania się owsem w kościele lub w pobliżu świątyni w dzień świętego Szczepana (26 grudnia). Na Rusi ziarno sypano w takich ilościach, że księża zabierali je sobie później na własność.
W średniowieczu spis świątecznych dań nie był jeszcze zbyt porywający, dominowały bowiem proste potrawy mączne i ryby słodkowodne. Jednak już kuchnia szlachecka, XVII- i XVIII-wieczna zaspokoiłaby wymagające podniebienia niejednego Makłowicza czy Bikonta. Przez długi czas o prymat na stole wigilijnym walczyły kiszony barszcz, migdałowa polewka oraz zupa rybna. Ostatecznie rywalizację wygrał ten pierwszy, a do zestawu dołączono niewielkie pierożki z farszem grzybowym, nazwane z czasem uszkami. Nie mogło zabraknąć karpia lub szczupaka na szaro, czyli w sosie z krwi ryby, piernika, karmelu, wina i przypraw korzennych. Podawano także okonia z posiekanym jajkiem i polanego oliwą, szczupaka z szafranem oraz placki z makiem i miodem. Natomiast wynalazkiem rodem z Wielkiego Księstwa Litewskiego była kutia, a więc pszenica lub jęczmień okraszone makiem i miodem.
Śledź, jako że sprowadzano go znad morza, był za drogi na kieszeń chłopa, trafiał więc na pańskie stoły. W domach, gdzie rygorystycznie przestrzegano postu ciasta (zwane cukrami) podawano dopiero pierwszego dnia świąt, bowiem przyrządzano je na maśle i mleku.
Na całego i hucznie bawiła się z okazji świąt magnateria. Do Branickich na Boże Narodzenie zjeżdżała cała ich klientela z Podlasia, Mazowsza i województwa trockiego – od Grodna aż po Łomżę. Balowano do Trzech Króli, czyli 6 stycznia. Hitem uczty podczas pewnych świąt był występ karła, który wyskoczył z wniesionego na salę biesiadną ogromnego pasztetu i odegrał na skrzypcach kolędę. Czy jednak jest się czemu dziwić, skoro Jan Klemens Branicki na imieniny swej żony spraszał 200 gości i aby ich oczarować wzdłuż stołów kazał zbudować "kanał napełniony winem tokajskim", po którym pływały okręciki pełne łakoci? Biesiadnicy mieli wtedy co wypić, i czym zakąsić, co też bez skrupułów uczynili, tak że "owe tokajskie morze w przeciągu pół godziny zniszczone zostało".
Jak więc widać panom oraz ich kuchmistrzom fantazji nie brakowało.
Kolędnicy od wieków mieli przy okazji świąt sporo roboty. Zazwyczaj za swoje występy artystyczne domagali się mało wyszukanej zapłaty:
"Maszli nam daci
Nie daj nam długo staci
Boć nas będzie uziąbaci
Skakały bosy pod niebiosy
Chciały kołacza y kiełbasy".
Piotr Biziuk
Artykuł pochodzi z Gazety Współczesnej
FOTO: "Litewska sanna" - obraz Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Kuligi były ulubioną rozrywką szlachty i magnatów podczas świąt...
|
|
|
|
 |
Zbiór informacji i tekstów przydatnych każdemu wielbicielowi Suwalszczyzny. Tematyka – historyczne zagadnienia regionu. Znajdziesz tu również aktualności związane z imprezami historycznymi i folklorystycznymi regionu. Napisz swój pierwszy artykuł – może zechcesz opowiedzieć nam o Twoim związku z Suwalszczyzną? Może opiszesz ciekawy szlak po Suwalszczyźnie? Zachęcam do współtworzenia działu.
PRASA O NAS
POCZTA POLSKA nr 14/2010 28/29

Witryna zoptymalizowana do
FIREFOX 3.5 |
|
|
|